Czarna Bandera Czarna Bandera
Piraci na morzach wyobraźni!
 
AlbumAlbum  FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 





Szansa na lepsze zajęcie [Próbny rejs Ostatniego]



 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Czarna Bandera Strona Główna -> Kambuz pokładowy
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Sob Lut 16, 2008 7:37 pm    Temat postu: Szansa na lepsze zajęcie [Próbny rejs Ostatniego]
Odpowiedz z cytatem

*Kiedy dotarła do Sanktuarium, jak nazywała w myślach - a niedługo i otwarcie - swoją kuchnię, zatrzymała się. Drzwi były zamknięte, wyposażone w jakże sugestywny brak szczególnych napisów; Sventh była niepiśmienna. Poza tym nawet się tym drzwiom nie przyglądała, bo całkiem możliwe, że coś już na nich było. A znając życie, na pewno będzie, kiedy pojawią się pierwsze opinie na temat jej umiejętności kucharskich.
Obróciła się, nie otwierając drzwi.*
- Dobra... Macie ostatnią szansę, żeby się wycofać. Robota wcale nie będzie lżejsza od innych, a na pewno znacznie ważniejsza; żaglami w razie czego umie się zająć każde z nas, podczas gdy błąd przy gotowaniu może kosztować kogoś życie. W dodatku to z was, które będzie mi pomagać, będzie skazane na częste kontakty z kwatermistrzem. Ktokolwiek nim teraz jest. Rozumiemy się, mam nadzieję? Powtarzam: jeszcze dziś wyrzucę któreś z was, bo inaczej zabraknie pomocników dla innych. Za mało nas jak na tak olbrzymi statek, ale cóż poradzić.
*Obrzuciła ich dwójkę bacznym spojrzeniem i położyła dłoń na klamce, czekając na ich odpowiedzi.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Sob Lut 16, 2008 7:46 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Kiwnęła lekko głową, wysłuchawszy przemowy nowej szefowej.
- Jasne. Będę się starać, już to mówiłam. A otruwanie ludzi...to jak dla mnie bardzo zachęcająca cecha tej pracy - uśmiechnęła się, obnażając swe małe, równe ząbki. Wygądały jak zęby wampira - dwójki zastępowały kły.
Dyskretnie spojrzała przez ramię Sventh i popatrzyła po kuchni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Rodrigo
Bosman


Dołączył: 03 Paź 2007
Pochwał: 13
Posty: 241
Skąd: Tam gdzie stoją dwie wieże ciemności

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 12:37 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

*Po jakimś czasie zajrzał tam Rodrigo. Zlustrował spojrzeniem całe towrzystwo*

- Sventh masz tu dwójkę a ma być jedynka. Obojętne mi którego wybierzesz, ten drugi za pięć sekund ma być przy kabestanie.

*Po czym skierował się z powrotem na pokład*

_________________
"We live to hear the cannon roar, and terror is our semaphore "
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email    
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Nie Lut 17, 2008 4:18 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Poradzicie sobie trochę dłużej bez jednego. Odeślę, jak mi któryś w czymkolwiek podpadnie. A, gdybyś mijał tego drugiego, to ucap go za kołnierz i bierz za sobą, bo ja rok czekać nie będę!
*Krzyknęła za Rodrigo, posyłając kose spojrzenie Visennie. Co to za zaglądanie jej nad ramieniem? Drzwi nie widziała czy jak?*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Gaspar



Dołączył: 12 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 53
Skąd: z dala od kłopotów

PostWysłany: Pon Lut 18, 2008 9:57 am    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Skoro nie wycofałem się na widok tych trzech pysków z biura rekrutacji, to i roboty w kuchni się nie przestraszę. - rzekł czarownik, wyrastając jak spod ziemi za plecami kucharki. - Przepraszam, coś mnie na chwilkę zatrzymało. Yyy... ale będę się starał nikogo nie otruć, dla odmiany. Umiem gotować... trochę... i podejrzewam że się nie zawiedziesz. Ani Ty, ani załoga. - ukłonił się lekko. Może i zachowywał się do przesady służbiście, ale to zapewne chwilowe. Minie trochę czasu, i nawet czarownik zrobi się równie rozpasany, co reszta piratów. Tymczasem on uśmiechnął się lekko, spoglądając ukradkiem na zaostrzone zęby stojącej obok dziewczyny. Sympatia do wampirów? Chyba raczej sentyment, choć przecież wiedział, że ona wampirem nie jest. Ot, coś mu się przypomniało...

_________________
No, i znów bijatyka, no i znów bijatyka, no i biiijatyka cały dzień... I porąbany dzień, i porąbany łeb, razem, bracia, aż po zmierzch!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Wto Lut 19, 2008 6:55 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

//Gaspar... Sventh zastawia sobą drzwi, wręcz się na nich opiera. powiedz mi, jakim cudem chcesz się pojawić 'za jej plecami'? no jak? wewnątrz kuchni? a może się przepychasz?//

- Ej, a może sami się zdecydujecie, kto chce stąd iść? Mam trudny charakter i w ogóle, gotowanie niszczy ręce i skórę, zero świeżego powietrza, będziecie cuchnąć rybami, bardzo mała przestrzeń i tak dalej.
*Byle sobie nawet obydwoje poszli, tak jej chyba nawet będzie łatwiej. Łatwiej, niż wyrzucać któreś z nich... Bo jak patrzyła na Visennę, widziała swoją córkę. Z Gasparem trochę gorzej, ale tą swoją tendencją do popisywania się przypominał jej najstarszego syna.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Wto Lut 19, 2008 7:58 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Nie odstrasza mnie Twoje towarzystwo ani trochę, z zapachem ryb sobie poradzę, tak samo jak ze zniszczoną skórą. Ja zostaję - spojrzała skromnie na swoje paznokcie- Co mam robić ? - zwróciła wzrok spowrotem na Sventh.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Gaspar



Dołączył: 12 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 53
Skąd: z dala od kłopotów

PostWysłany: Wto Lut 19, 2008 10:14 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

// W takim razie obok niej. No, gdzieś tam się pojawił... //

- To wspaniale, bo ja też mam trudny charakter, zniszczone ręce, po paru latach w lochu przyzwyczaiłem się do braku świeżego powietrza, i cuchnąłem już gorszymi rzeczami. Ale jeśli mam współzawodniczyć z damą o robotę w kuchni - tu teatralnie wzniósł oczy ku niebu i wzruszył ramionami - to oczywiście nie mam innego wyjścia, jak ustąpić... - skłonił się lekko, najpierw kucharce, potem jej świeżo upieczonej pomocniczce, i wymijając obie ruszył ku pokładowi statku.

_________________
No, i znów bijatyka, no i znów bijatyka, no i biiijatyka cały dzień... I porąbany dzień, i porąbany łeb, razem, bracia, aż po zmierzch!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 7:47 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Dzięki!
*Zawołała za nim. Potem popatrzyła na Visennę z wrednym błyskiem w oku, obróciła się i otworzyła drzwi.
Wejście do kuchni pokładowej niezmiennie zwiastowało głośne skrzypnięcie. Choćby nie wiadomo ile razy naoliwiano zawiasy, one nadal skrzypiały tak samo. A gdy już drewniane, wysłużone drzwi się uchyliły? Pierwszym, co rzucało się w oczy, był wielki rondel z długim, grubym uchwytem, który wyglądał tak, że na jego widok ogarniała pewność, że nic, co w nim ugotowane by nie zostało, nie mogło być smaczne. Niemniej jednak, choć już sfatygowany, z jakichś bliżej nieznanych powodów zdawał się królować wśród zgromadzonych tu sprzętów. A nie było ich mało. Wszędzie walały się przeróżnych rodzajów, kolorów i wielkości garnki, rondle i patelnie, które dziwnym trafem zdawały się być stworzone po to, by przyłożyć nimi komuś w łeb, a nie gotować w nich potrawkę. Wszystko poprzypinane pasami, by z powodu kołysania statku nie spowodowały jeszcze większego zagracenia kuchni owej. Tak, bo była ona niewątpliwie zagracona, choć ten, kto zaryzykowałby owo stwierdzenie w obecności Sventh dumnej ze swojego Sanktuarium, nie tylko nie mógłby na strawę liczyć, ale i nie miałby jej jak zjeść z powodu opuchniętej, obolałej szczęki. W końcu nie na darmo rondle owe sprawiają takie wrażenie, jakie sprawiają.
Podłoga nie wyglądała na czystą, choć na pewno była wielokrotnie myta. Po prostu swoje już przeszła i nic tego zmienić nie mogło. Ale może to i lepiej?
Kuchnię ową chwilowo wypełniał zapach przeróżnych ziół i przypraw. Kto się zna, może i rozróżni wśród tej feerii zapachów zapach pieprzu, kminku i imbiru, a nawet kolendry, tymianku, szafranu czy goździków. Cóż jeszcze się kryje w licznych pojemniczkach? Chyba lepiej nie wiedzieć.
Do tego raptem ze dwie szafki, na zdrowy rozum wypełnione talerzami i miskami; jedna szuflada - pewno ze sztućcami i dwie duże beczki z wodą. Pitną, a jakżeby inaczej. No a do tego "miejsce ogniowe", czyli po prostu niezbyt bezpieczne palenisko. Chyba nie myśleli, że będą jedli tylko rzeczy na zimno?*
- To co robimy na obiad dzisiaj? Tylko pamiętaj, że musisz przynieść wszystkie składniki z magazynu.

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 9:10 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Weszła do kuchni za Sventh, rozglądając się po niej z ciekawością. Wdychała intensywny zapach ziół. Dotknęła beczek, ciekawa, co też może w nich być. Popatrzyła po garnkach, rondlach i patelniach. Zaszurała nogami po podłodze,która napewno wiele już przeszła. Spojrzała na puste palenisko i odwróciła się spowrotem w stronę nowej szefowej.
- Z magazynu? Może być, byle nie takie stukilowe. Co do propozycji - nie mam żadnych. Opuściła mnie dziś wena kucharska, wybacz. Co Ty masz do zaoferowania?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 9:32 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- No najprościej będzie sprawdzić, co my tam w ogóle mamy. Bo widzę, że są przyprawy... Mięso zapakowałam, ryby też, kapusty spory zapas, na pewno suchary. Ale nie pamiętam, co jeszcze. Musiałabyś kopnąć się do magazynu, sprawdzić, przylecieć tu, powiedzieć mi, a potem polecieć po żarcie, jakie wybierzemy.
*Oznajmiła jakże radośnie i budująco Sventh, wchodząc za Visenną do kuchni, przechodząc obok niej i opierając się rękami o jakiś blat.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Czw Lut 21, 2008 9:35 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Kiwnęła głową i bezzwłocznie wyszła z kuchni, udając się w stronę magazynu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 7:40 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Z zadziwiającym entuzjazmem wparowała do kuchni i trzaskając zamknęła za sobą drzwi.
- Mam spis składników, Sventh - odwinęła rękaw, demonstrując lekko już rozmazane notatki. - Mamy zapas wędzonych ryb, dwa worki ziemniaków, które nawiasem mówiąc już zaczynają kiełkować, suchary, kilka przypraw o nieznanej mi nazwie, wasabi, olej, czosnek, suszone grzyby, kilka czerstwych i zapleśniałych bochenków chleba, mnóstwo cebul, jabłka - które jakimś cudem nie spleśniały - worki mąki, marchewki i parę torebek herbaty. Jak dla mnie to bardzo wykwintny jadłospis, możemy zrobić z tego dużo różnych dań. Więc co? Masz jakieś pomysły, lub choćby mglisty zarys koncepcji co do dzisiejszego menu ?


Ostatnio zmieniony przez Visenna dnia Pią Lut 22, 2008 8:52 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 8:42 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Przecież mówiłam już na górze, że ten, kto tu ze mną będzie, wymyśla dania. Prawda? Prawda. Wiedziałaś, w co się ładujesz. A od jutra będziesz latać po statku i pytać każdego z osobna oraz wszystkich razem, co chcą dostać do żarcia. Będą się truli na własne życzenie i nikt nie zrzuci na mnie... na nas, że podajemy coś niedobrego. Piękny plan, nie?
*Uśmiechnęła się niewinnie Sventh. Ta to ma łeb do zwalania winy na innych.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 9:05 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Nie bardzo, a nawet wogóle nie przejęła się nawałem obowiązków, jakie spoczęły w jej królewskich rączkach. Uśmiechnęła się jednak bez przekonania. Popatrzyła po kuchni, jakby w myślach sprawdzając, czy znajdują się tutaj wszystkie potrzebne przyrządy.
- Z tego co pamiętam, miałyśmy dania razem wymyślać. Ale w zasadzie mam już pomysł. Może być smażona ryba z ziemniakami,hm? - przekrzywiła głowę, kosmyk włosów opadł jej na czoło, odgarnęła go niedbałym ruchem ręki.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 9:10 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Jak będziesz potem szorować patelnie z tłuszczu i wietrzyć kuchnię ze smrodu, to zgoda.
*Kobieta pokiwała głową, aż wszystko zadźwięczało, z politowaniem. Zero pomyślunku u tej Visenny, po prostu zero. Nie dość, że dorabia sama sobie roboty, to jeszcze żadnych korzyści z tego nie uzyska. Bo to chyba oczywiste, że wędzone ryby wrzucone na olej będą smakować pas-kud-nie. A wszystko spadnie na majtka, jakżeby inaczej...*
- Pomyślałaś o tym, że truć naszych wędzoną rybą w tłuszczu to nie wypada, nie tak na samym początku? A?
*Jednak za miękka była. Aj, trzeba będzie to zmienić.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 9:13 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Zamrugała oczami, jak skonfundowana. Co ona gada? Kazała jej spisać produkty,spisała. Ale przecierz sama mówiła, że ma ryby!
- Czy mi się zdaje, czy nie mówiłaś, że masz na składzie trochę ryb, he? I to nie wędzonych. Wędzone są w spiżarni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Sob Lut 23, 2008 12:31 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- No to o tych przecież mówię, nie? Jak chcesz mieć świeże, to łap kogoś, daj mu wędkę i ochronę przed bosmanami. I niech łowi.
*Wzruszyła ramionami "stragan". Ozdoby na jej rękach zaklekotały.*
- Poza tym od samego początku mówiłam, że mój pomocnik - czy też pomocnica - będzie latać w te i wewte do magazynu i z powrotem, bo tam jest całe jedzenie.

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Sob Lut 23, 2008 10:22 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Dziewczyna wyraźnie zmarkotniała. Zmrużyła oczy i wbiła wzrok w podłogę. Co za upierdliwa baba! Po co ja się tu pchałam? Po chwili jednak podniosła głowę, na jej twarzy spowrotem gościł nikły uśmiech.

- Więc co? Mam polecieć szukać jakiegoś majtka, który ma ochotę na łowienie ryb? Są tu wogóle jakieś wędki? Sieci? Co mam przynieść ze spiżarni? Kiedy byłam tam przed chwilą, rozgrywała się całkiem ciekawa scenka. Z chęcią tam wrócę, nawet za cenę dźwigania żarcia - popatrzyła na Sventh. O, taak, do spiżarni rzeczywiście chętnie wróci. Wyszczerzyła więc swoje wampirowate ząbki w wampirowatym uśmieszku. Była łakoma na plotki. I szybko zmieniała nastrój.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Nie Lut 24, 2008 4:33 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Nie wiem, ale wątpię. Raczej znajdziesz kajdany i inne takie urocze przedmioty. I to te kajdany od niewoli, nie od czegoś innego.
*Zaznaczyła jak gdyby nigdy nic.*
- Powtarzam: jak znajdziesz takiego majtka, to jeszcze załatw mu ochronę przed bosmanami i 'pitanem. I dopiero będzie dobrze. Ze spiżarni przynieś... Mmm... te ziemniaki. Tak na cały statek, każdy po jednym. I paski suszonego mięsa, one na pewno też gdzieś tam są, bo sama pakowałam. Po trzy na łebka. I jeszcze jakieś warzywa, jeśli dasz radę.

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Nie Lut 24, 2008 5:03 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Wedle życzenia, szefowo - wymruczała.
Rozejrzała się bacznie po kuchni, w poszukiwaniu czegoś, co nadawało by się do przetransportowania żarcia. Jej wzrok padł na dużą, półcienną torbę. Złapała więc ją, nie prosząc o pozwolenie i wybiegła po raz kolejny z kuchni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sid



Dołączył: 20 Wrz 2006
Pochwał: 2
Posty: 1175

PostWysłany: Pon Lut 25, 2008 2:56 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Drzwi skrzypnęły i do kuchni ostrożnie wejrzał czerep kapitana. Po chwili, uznając, że nic niebezpiecznego się tu nie wyprawia, weszła reszta jego postaci.
- I jak Sventh? Wybrałaś już sobie pomocnika?

_________________
Sail away where no ball and chain
Can keep us from the roarin' waves
Together undivided but forever we'll be free
So sail away aboard our rig
The moon is full and so are we
We're seven drunken pirates
We're the seven deadly sins
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Pon Lut 25, 2008 3:09 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Taaak. Wio... Visennę znaczy. Mało toto rozgarnięte, gotować nie umie, ale najważniejsze kwalifikacje ma. Jest kobietą, znaczy. Bo gotowanie to nie dla byle kogo. Teraz czekam, aż mi składniki przyniesie. Jakieś specjalne życzenia co do obiadokolacji, czy na kiedy my się tam wyrobimy?
*Pytanie byłoby całkiem życzliwe, gdyby nie to, że 'pitan przyłapał ją na zblazowanym czyszczeniu paznokci. Widelcem.*
- I gdyby komuś się nudziło, niech sobie wystruga wędkę i łowi ryby. To taka uwaga od nas na wszelki wypadek.

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Pon Lut 25, 2008 8:57 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Wiosenka zanurkowała pod ramieniem kapitana, po raz trzeci dzisiejszego dnia kłaniając mu się. Zdjęła z ramienia ciężką torbę po brzegi wypełnioną różnorodnym żarciem, od marchewek i pietruszek po suszone płaty mięsa na specjalne zamówienie.
Wyłożyła wszystkie produkty na blat i rzuciła torbę w kąt kuchni, mając nadzieję nigdy więcej jej nie oglądać. Bądź co bądź, jej królewskie rączki nie były przyzwyczajone do dźwigania takich ciężarów. Ale byanjmniej się nie skarżyła.
Odwróciła swe lico spowrotem w stronę szefowej i gościa, jednocześnie wyciągając z kieszeni czarną aksamitną wstążkę do włosów - jedną z niewielu pamiętek po zyciu w pałacu. Na brzegach obrębiona była najprawdziwszymi drobnymi brylantami. Kilka z nich już wypadło, ale wstążka i tak prezentowała się całkiem okazale.
Związała nią włosy, na myśl o gniewie kapitana, gdyby ujrzał na swym talerzu kobiecy włos.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sid



Dołączył: 20 Wrz 2006
Pochwał: 2
Posty: 1175

PostWysłany: Wto Lut 26, 2008 9:31 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Tak Sventh, zgadzam się z tobą, że miejsce kobiety jest w kuchni całym sercem.
Jakbym je miał - dodał w myślach, ironizując do samego siebie. Następnie zerknął na produkty wywalone na stół przez majtka.
- Nie przesadzajcie z finezją. Musimy oszczędzać z porcjami, dopóki nie uzupełnimy zapasów. Po prostu starajcie się, by te darmozjady nie popadały z głodu.

_________________
Sail away where no ball and chain
Can keep us from the roarin' waves
Together undivided but forever we'll be free
So sail away aboard our rig
The moon is full and so are we
We're seven drunken pirates
We're the seven deadly sins
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Wto Lut 26, 2008 10:46 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

*Uśmiechnęła się wrednie. Ooo, jak wrednie się uśmiechnęła.*
- Skoro 'pitan tak sobie życzy... Wiosenko, skocz no raz jeszcze do magazynu, tym razem odnieś wszystko za wyjątkiem... hmm... kapusty i ryb. Zaserwujemy im na początek coś takiego, że zostanie na dłuuugo potem.
*...a tak w ogóle to dobra jesteś, że przyniosłaś za jednym razem żarcie dla takiej ilości luda - dodała w myślach. Tylko w myślach, póki co.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Sid



Dołączył: 20 Wrz 2006
Pochwał: 2
Posty: 1175

PostWysłany: Sro Lut 27, 2008 1:02 am    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Wspaniale. Niech im się nieco żołądki zahartują.Majtku Visenno, od teraz będziesz pomagała Sventh w kuchni. To jest twa priorytetowa funkcja. Możecie zaprzęgać sobie majtków, by pomogli wam znosić potrzebne produkty. Byle nie za wielu na raz.
Kapitan pokiwał z głową z aprobatą.
- To wy tu sobie gotujcie, a ja udam się na dalszy obchód.
Po czym wyszedł.

_________________
Sail away where no ball and chain
Can keep us from the roarin' waves
Together undivided but forever we'll be free
So sail away aboard our rig
The moon is full and so are we
We're seven drunken pirates
We're the seven deadly sins
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email  
Corristo
Kwatermistrz


Dołączył: 25 Wrz 2006
Pochwał: 11
Ostrzeżeń: 1
Posty: 664
Skąd: Z zagródki dla czarnych owieczek

PostWysłany: Czw Lut 28, 2008 1:02 am    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

*Po kilku chwilach w drzwi ktoś załomotał pięścią, by powoli i jakby nieśmiało je otworzyć. Do środka zajrzał Corr przez pierwsze kilka chwil próbując odróżnić Kobietę-Stragan od otoczenia, w które niezwykle wprawnie się wtapiała jeśli się nie przyjrzał kto uważnie.*

O. Hej Sventh. Z racji rangi przyszedłem was pognębić i powtykać nos w nie swoje sprawy. A tak poważnie to chciałem zapytać ile i jakie żarcie zniknęło ze spiżarni za waszą sprawą. Jeśli masz zamiar gotować jak stereotyp kucharza na pirackim statku, to muszę wiedzieć ile załoga podkrada, żeby uniknąć głodu i rozstrojów żołądka... Przy okazji nie sądzisz, że warto by zapytać kapitana o klucze do spiżarni? Zawsze jakieś zabezpieczenie.

_________________
Krucjata - okradliście pół świata
Morderstwo w imię krzyża - ludzkie życie żadna strata
Kościoły - zbudowane z krwi mego brata
Nie prowadzi was Bóg, ale SZATAN!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Czw Lut 28, 2008 4:54 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Klucze będą potrzebne nie mnie, a tej gąsce Wiosence. Ile pozabierała i tak dalej, to jej się pytaj. Ja teraz zużywam zapas ryb i kapusty wystarczający na wyżywienie całej załogi przez zalanie tego wodą i wygotowanie do zera.
*Odparła Sventh, odsuwając się trochę i odsłaniając paskudnie wielki gar, nad którym unosiły się równie paskudne opary. Zapewne śmierdziały, bo kobieta starała się z całej siły nie oddychać przez nos.*
- 'pitan zażyczył sobie podobnych delicji, to co miałam robić?
*Dodała na swoje usprawiedliwienie, wzruszając ramionami.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Czw Lut 28, 2008 7:13 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Wydobyła znienawidzoną torbę z kąta kuchni, w który przed chwilą ją rzuciła.
- Nie nazywaj mnie gąską! - prychnęła, słysząc słowa Sventh. Co to,to nie!
Trochę zbyt energicznie zaczęła pakować niepotrzebne składniki z powrotem do torby, w wyniku czego kilka cebul upadło i poturlało się po podłodze. Nie chciało jej się podnosić. Przydadzą się do czegoś później. Zarzuciła torbę na ramię, wyraźnie szykując się do powrotu do spiżarni.
- Mamy tutaj warzywa, jakieś marchewki i pietruszki. Jest sporo płatów suszonyego mięsa. No i to, co Sventh gotuje - wskazała na wielki garnek, cały czas podobnie jak szefowa oddychając ustami.
Miała szczerą nadzieję, że nie będzie musiała tego jeść.
Schudnie przynajmniej.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Corristo
Kwatermistrz


Dołączył: 25 Wrz 2006
Pochwał: 11
Ostrzeżeń: 1
Posty: 664
Skąd: Z zagródki dla czarnych owieczek

PostWysłany: Czw Lut 28, 2008 9:16 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

*Jako, że zaglądać do gara nie miał zamiaru skreślił z trzymanej listy to co usłyszał, nasmarował coś pospiesznie i wetknął sobie pióro w kapelusz i odchrząknął, gdyż "cudowna woń" właśnie zaczęła wgryzać mu się w nozdrza*

Miej litość Sventh. Na prawdę mamy przeżyć długie rejsy na czymś takim? Kapitanowi łatwo mówić, bo sam jeść nie musi, ale ciekawe co Ty sama o tym... daniu sądzisz. Zapewne sobie zrobisz coś na boku?

_________________
Krucjata - okradliście pół świata
Morderstwo w imię krzyża - ludzkie życie żadna strata
Kościoły - zbudowane z krwi mego brata
Nie prowadzi was Bóg, ale SZATAN!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Czw Lut 28, 2008 10:38 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

*Szeroki, porozumiewawczy uśmiech powinien mu starczyć za całą odpowiedź. To, że widział go tylko przez moment, nie znaczyło, że nie miał prawa zauważyć.*
- Wszystko jest dla ludzi... I innych... To kwestia dogadania się.

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Corristo
Kwatermistrz


Dołączył: 25 Wrz 2006
Pochwał: 11
Ostrzeżeń: 1
Posty: 664
Skąd: Z zagródki dla czarnych owieczek

PostWysłany: Czw Lut 28, 2008 11:49 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Heh... Zresztą co sie martwię, przecież to ja kataloguję zawartość spiżarni...

*uśmiechnął się do swoich myśli, skinął im na pożegnanie i oddalił się pospiesznie czując, że jeszcze chwila w tej komorze gazowej zagoni go z powrotem na dywanik piekielnych nadzorców.*

_________________
Krucjata - okradliście pół świata
Morderstwo w imię krzyża - ludzkie życie żadna strata
Kościoły - zbudowane z krwi mego brata
Nie prowadzi was Bóg, ale SZATAN!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Pią Lut 29, 2008 12:27 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

*On sobie poszedł, a akurat zaczęły bić dzwony ogłaszające kolejną zbiórkę. Miał facet wyczucie, trzeba mu to oddać.*
- Wiosna, idziesz na zbiórkę czy nie? Ktoś tu musi zostać i to mieszać.
*Rzuciła wspaniałomyślnie Sventh, widząc, jak jej pomocnica i tak prawie ucieka z Sanktuarium. Trzeba będzie długo wietrzyć, to prawda. Ale za to przynajmniej ugotowała oficjalne śniadanie, oficjalny obiad i oficjalną kolację dla wszystkich na następne trzy dni. Bo że na aż tak długo starczy - nie wątpiła. A one we dwie zjedzą sobie coś lepszego.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Pią Lut 29, 2008 3:54 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Położyła ciężką torbę na podłodze obok szafki. Otrzepała ręce z niewiadomo czego.
- Idę. Przynajmniej odetchnę trochę...świeżym powietrzem. Chyba nie masz żadnych zastrzeżeń? - nie czekając na odpowiedź, już chwyciła za klamkę. - W miarę możliwości będę za niedługo- otowrzyła drzwi i machnąwszy jej niedbale na porzegnanie, wyszła z kuchni.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Narrator
Narrator


Dołączył: 05 Maj 2007
Posty: 261

PostWysłany: Pią Mar 07, 2008 6:10 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Dzień 4.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Wailys



Dołączył: 10 Gru 2007
Pochwał: 2
Posty: 142
Skąd: Z szałasu na plaży

PostWysłany: Sob Mar 08, 2008 10:27 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Przed okienkiem kambzowym, przez które wydawano posiłki pojawiła się zacierając z zniecierpliwieniem dłonie Wailys. Mało co ślina nie ciekła z jej ust tak wielką miała ochotę na to przecudnie pachnące danie.

- Gdzie jest ta Kuchta przeklęta … - zaklęła siarczyście zastanawiając się.

Cierpliwość najwidoczniej Wailys opuszczała, gdyż nerwowo zaczęła przytupywać prawą stopą ściągając przy tym z poirytowania brwi, a usteczka wydęła w lekki dzióbek. Walnęła kilkakrotnie pięścią w okienko i nachyliwszy do niego głowę zaczęła wrzeszczeć:

- Visenna, nie myśl sobie, że schowasz przede mną całe żarcie, dawaj je tu czym prędzej!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Pią Mar 14, 2008 7:19 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Ledwie biedna Wiosenka wpadła do kuchni, już niepokoiły ją dzikie wrzaski i łomotania dochodzące z okienka wydawania posiłków. Udała się więc tam z pośpiechem, który raczej wywołany był zdenerwowaniem, a nie pokorą i posłuszeństwem.

- O co znów, do cholery jasnej, chodzi? Czyż nie można w spokoju gotować ? - zapytała nosowym głosem.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Wailys



Dołączył: 10 Gru 2007
Pochwał: 2
Posty: 142
Skąd: Z szałasu na plaży

PostWysłany: Pią Mar 14, 2008 8:10 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Niestety, gdy panna Wiosenka zjawiła się wreszcie u okienka, źródła hałasu dobiegającego z owego miejsca jeszcze chwilę temu już nie było. Spóźniła się nieco młódka, kuchcikiem będąca, a może to Wailys się pospieszyła i nazbyt prędko wyczerpała całe swe pokłady cierpliwości? Tak, czy siak, zgłodniała dziewczyna dotarła już w inne miejsce statku, poprzysięgając sobie w duchu w między czasie, iż godnie wynagrodzi przy najbliższej okazji Visennę za popsucie całkiem dobrego humoru, jaki to od rana się jej trzymał.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Pon Mar 17, 2008 6:44 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

*Nie, żeby kuk była w swoim Sanktuarium, skądże znowu.
A przynajmniej nie całość kuk - tylko ta materialna, cielesna część. Owszem, ona leżała sobie, wygodnie skulona w drugim z największych garów. Bo w największym dogorywały resztki znanej szeroko ze swego... intrygującego zapachu resztki polewki.
Znaczy - "wygodnie" to określenie mocno umowne. Skulona była , a i tak częścią pleców oraz rękami wystawała poza naczynie. Sporą częścią. Właściwie to tylko dzięki temu, że się była objęła za kolana, tworząc z siebie żywą kulkę, była w stanie jakoś spać. Ewentualnie leżeć zemdlona, bo nawet dobijanie się i wrzaski Wailys, ani też pojawienie się pomocnej w kuchni nie wywołało jej reakcji. Ba, nawet osobiste pilnowanie przez kapitana nic nie dało.
I tak od jakiegoś czasu. Czyżby opary jej zaszkodziły, a teraz zadziałały ze spóźnionym efektem?

Gotowała więc, jak widać, Wiosenka. Która miała całkiem sporo okazji poćwiczyć podrabianie głosu Sventh.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Sob Kwi 12, 2008 7:50 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Visenna dłuższą chwilę rozglądała się za Sventh, aż wreszcie dostrzegła ją w kącie śpiącą w drugim z największych garnków. Dziw, że wcześniej jej nie zauważyła - kuk sporą częścią swojego bujnie przyozdobionego ciała wystawała z naczynia.

Dziewczyna z najwyższym wysiłkiem opanowała silną pokusę wywrócenia garnka do góry nogami i tym samym uwiężenia w nim Sventh. Ograniczyła się więc do silnego, jej zdaniem, szturchnięcie szefowej.

-Hej, Sventh! Sventh! Zdaje się, że 'zupa' jest już gotowa, a piraci dobijają się do okienka. Mam podawać?
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Nie Kwi 13, 2008 4:16 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Wiosenka niepewnie ściągnęła brwi. Dlaczego Sventh się nie budzi?
Ukucnęła obok garnka i z impetem strzeliła Sventh w twarz. Ta metoda często sprawdzała się przy ocucaniu nieprzytomnych, lecz tym razem nie zdała egzaminu.

- Sventh! Żyjesz?
Nie czekając na odpowiedź, szybkim krokiem wymaszerowała z kambuza, kierując się w stronę pokładu.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Nie Kwi 13, 2008 5:14 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

*Sventh żyła, a jakże.
Tyle, że była zwyczajnie nieprzytomna. Najpierw - od oparów tej zupy, co to ją gotowała za pierwszym razem. Wiosenka wychodziła poza kambuz, oddychała świeższym powietrzem, była młodsza; w sumie była po prostu bardziej odporna. A kuk nie.
Żeby ją jeszcze wcześniej wynieśli czy coś, dali odetchnąć... Pewno nic by się nie stało, sama by do siebie doszła. Ale zauważona dopiero po kilku dniach, wciąż przebywając w słabo wentylowanej kuchni, w stanie śpiączki - odwodniła się i ogólnie osłabiła.
No ładnie, ładnie. Pierwszą osobą, jaką Stragan otruła na statku, była ona sama.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Gaspar



Dołączył: 12 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 53
Skąd: z dala od kłopotów

PostWysłany: Czw Kwi 17, 2008 8:39 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Wreszcie, w Sanktuarium zjawił się samozwańczy nocny wartownik, dosłownie ściągnięty z pokładu przez Visennę. Nie wyglądał na śpiącego, pomimo późnej pory, ale nagły wybuch dziwnych reakcji, jaki nastąpił w organizmie czarownika po przestąpieniu progu, na pewno rozbudził go już do granic możliwości. Wziął głęboki oddech, otworzył szeroko oczy, złapał się za szyję, zakrztusił się, zasapał i o mało co nie upadł na deski - wszystko niemal jednocześnie, dzięki stężeniu lotnych odpadów kuchennych w powietrzu. Ma dziewczyna zdrowie, pomyślał elf o Visennie, skoro tak długo tu wytrzymała...
Gdy czarownik wrócił do stanu umożliwiającego właściwe postrzeganie świata, rozejrzał się po nadludzko zagraconym kambuzie... i jego wzrok spoczął w końcu na Sventh, leżącej w wielkim garze, wyglądającej trochę jak pirackie godło, mimo braku czarnego tła i obecności większej liczby kości. Obrócił głowę, jak się spodziewał, ku pomocniczce kuka, i spytał:
- Co jej się stało? Spróbowała tej swojej zupy z trolla, czy co...?

_________________
No, i znów bijatyka, no i znów bijatyka, no i biiijatyka cały dzień... I porąbany dzień, i porąbany łeb, razem, bracia, aż po zmierzch!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Sventh
Kuk


Dołączył: 06 Wrz 2007
Pochwał: 7
Ostrzeżeń: 2
Posty: 243
Skąd: z rynsztoka, zdaje się

PostWysłany: Czw Kwi 17, 2008 9:04 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

*Sventh nie zakłócała ich istnienia choćby najlżejszą oznaką tego, że godłem pirackim nie jest. Po prostu sobie była - bledsza niż wtedy, gdy się ostatni raz poruszała. A gdyby ktoś sprawdził, to i bardziej "zeschnięta". Otarcia od siedzenia w garze też miała, to chyba zrozumiałe, ale nie to było najważniejsze.
Oczy miała zamknięte, bo tak to by zauważyli, że jej źrenice nie reagują na światło. O ile poświeciliby i zwrócili na taki objaw uwagę. Nie wydawała też z siebie żadnych dźwięków, nawet niezrozumiałych pojękiwań, co w jej przypadku było istnym cudem. Albo pechem, jak kto woli, chociaż taki ktoś by się zapewne nie znalazł.*

_________________
teraz alias Aiden.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email      
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Pią Kwi 18, 2008 5:08 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- Nie wiem. Została tu sama podczas zbiórki. Gdy przyszłam, w pierwszej chwili jej nie zauważyłam. Potem zobaczyłam, że leży w tym garnku...Myślałam, że śpi, albo napiła się czegoś mocniejszego, ale to już trwa dosyć długo, więc... - zaplątała się. Jak zwykle w kambuzie mówiła nosowym głosem, pragnąc nie wdychać paskudnych oparów.

Mimo to, sama, podobnie jak Sventh, pobladła już lekko na obliczu. Z natury była bardzo odporna na choroby, a nawet na słabsze trucizny. Mimo to na moment zawirowało jej w głowie, a świat przed oczami pociemniał. Złapała się blatu pobliskiego stołu, żeby nie upaść.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Gaspar



Dołączył: 12 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 53
Skąd: z dala od kłopotów

PostWysłany: Sob Kwi 19, 2008 9:31 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

- No, no... A myślałeś, naiwniaku, że jak trafisz do pirackiej załogi, to rany, które będziesz opatrywał, będą tylko od mieczy i kul? Niedoczekanie... - mruknął elf do siebie, po czym klęknął obok gara, w którym leżała Sventh, i zmierzył kobietę wzrokiem. W sumie, z bliska jednak nie wyglądała na trupa, choć do tego pewnie była gdzieś tak w połowie drogi. Chwycił lekko jej szyję. Ale LEKKO - czyli bynajmniej nie po to, żeby ją od razu dobić.
- Coś tam jeszcze w niej pulsuje... - mruknął nieco głośniej, obracając głowę ku Visennie. A widząc, że ta również powoli zaczyna nabierać goblińskiej barwy skóry, westchnął głośno i odezwał się już bardziej stanowczym tonem:
- Wiesz co, Ty idź lepiej na górny pokład i napełnij płuca czymś mniej trującym, bo sama zaraz uśniesz w garze... I miej tam oczy szeroko otwarte, bo sąsiedzi chyba zaczęli się nami interesować. - słowa te z początku zabrzmiały jak rozkaz... choć po dokładniejszym przeanalizowaniu, przynajmniej to pierwsze zdanie, było już bardziej wypowiedzią starszego brata, niż osoby podającej się za wyższą rangą, niż jest naprawdę.
- No idź, idź... - mruknął czarownik, po czym z powrotem zajął się nieprzytomną kucharką. Przyłożył spiczaste ucho do jej klatki piersiowej, usilnie starając się dowiedzieć czegoś więcej o jej pulsie, albo poczuć, że chociaż jej ciało porusza się w rytm jakiegoś oddechu. Najwyżej potem będzie musiał przez godzinę wyplątywać włosy z tej tony naszyjników, ale co tam, dobro załogi ważniejsze...

_________________
No, i znów bijatyka, no i znów bijatyka, no i biiijatyka cały dzień... I porąbany dzień, i porąbany łeb, razem, bracia, aż po zmierzch!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Visenna
Kuchcik


Dołączył: 15 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 57
Skąd: się biorą spamerzy ?

PostWysłany: Sob Cze 14, 2008 8:55 pm    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Już miała zacząć przekonywać elfa, że wcale nie jest jej słabo i że idealnie się nadaje do pomocy przy 'kontuzjowanej', gdy zmieniła zdanie. Fuknęła jedynie gniewnie i skierowała się ku wyjściu.
W progu obejrzała się na pochylonego nad Sventh Gaspara. Nie cierpiała, gdy ktoś traktuje ją jak małą dziewczynkę, którą należy się opiekować.
Nie powiedziała ani słowa. Wyszła, nadąsana.
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Gaspar



Dołączył: 12 Sty 2008
Pochwał: 1
Posty: 53
Skąd: z dala od kłopotów

PostWysłany: Pią Cze 20, 2008 11:46 am    Temat postu:
Odpowiedz z cytatem

Kątem oka, odprowadził dziewczynę wzrokiem do drzwi. Choć to do niego niepodobne, wcale nie chciał jej wkurzyć. "Kurde, to ona powinna się mnie słuchać, jestem starszy, pewnie o jakieś dwieście lat...!" - pomyślał.
I znów skupił swoją uwagę na tru... PRAWIE trupie pani kuk.
- Niedobrze... - burknął do siebie. W miarę delikatnie, jak na manualne zdolności pirata, uchylił palcem jej powiekę. Był niezmiernie ciekaw, czy oko zareaguje na światło. Nie zareagowało.
- Aha... - ponownie odezwał się do siebie. - Dobrze w końcu wiedzieć, na czym stoimy...
Czy kogoś dziwi fakt, że Gaspar ciągle gada do siebie? Przecież jest magiem. Magowie nie są normalni... szczególnie ci, którzy zaciągają się do pirackich załóg.
W każdym razie, dobrze by było coś w końcu zrobić z tą kuchnią, bo nawet jeśli Sventh wyzdrowieje, po powrocie do pracy znów padnie na dechy. A więc, czas na kolejne czarnoksięskie sztuczki. Elf sięgnął dłonią ku prawemu biodru, do tor... Psia mać. Gdzie się podziała torba? No tak, została na pokładzie. Szlag by to trafił... - pomyślał, wstając z klęczek i ruszając ku górnemu pokładowi.

_________________
No, i znów bijatyka, no i znów bijatyka, no i biiijatyka cały dzień... I porąbany dzień, i porąbany łeb, razem, bracia, aż po zmierzch!
Powrót do góry
Zobacz profil autora Wyślij prywatną wiadomość  
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Czarna Bandera Strona Główna -> Kambuz pokładowy Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


Powered by phpBB © 2001, 2002 phpBB Group

(2/3242 13/0.54657) MojeForum.Net - darmowe forum